Miesięczne Archiwa: Kwiecień 2012

Zapiekanka ziemniaczana z „padlinką”

Na dworze żar leje się z nieba, więc wykorzystuję wolną chwilę i wystawiam nogi na słońce, aby nabrać odpowiedniego kolorku ;) W międzyczasie nadrabiam zaległości i wrzucam przepis sprzed ponad tygodnia (gdy temperatura pozwalała jeszcze na przyswajanie ciepłych posiłków).

Ostatnimi czasy w mej kuchni co rusz pojawiają się kolejne zapiekanki: a to z rybką, a to ze szpinakiem, a to z brokułem i jakimś mięskiem. Przyznaję, że dopiero teraz zaczęłam z nimi eksperymentować, więc z pewną dozą śmiałości mogę stwierdzić, że jestem w tym coraz lepsza (jeśli wierzyć moim rodzicom na słowo ;)). Dawno wpisu nie było, a niedawno jeszcze znajomy wrzucił swą notkę o zapiekance rybno-makaronowej, zatem ja wrzucam również zaległy przepis na:

ZAPIEKANKĘ ZIEMNIACZANĄ Z „PADLINKĄ”

Składniki:

  • 6-8 średnich ziemniaków
  • przesmażone lub ugotowane mięso/padlinka (u mnie były obgotowane żeberka z zupy)
  • 1 brokuł
  • kostka żółtego sera do starcia
  • 1 szklanka ketchupu
  • natka pietruszki
  • sól, pieprz, papryka, przyprawy do mięsa i ziemniaków

Sposób przygotowania:

Ziemniaczki obrać, opłukać, pokroić na mniejsze kawałki i zagotować w osolonej wodzie. Po ugotowaniu na miękko przecisnąć przez praskę lub po prostu rozbić na puree. Odstawić na bok. Podobnie brokuł obrać, podzielić na małe i średnie różyczki, wrzucić do gotującej się, osolonej wody i zblanszować (wrzucamy do wrzątku na 1-3min, gotujemy, następnie wyciągamy i przerzucamy do zimnej wody).

W tym czasie naszą „padlinkę” (którą równie dobrze można zastąpić filetem rybnym) pokroić na mniejsze kawałki, odpowiednio przyprawić wedle uznania i wrzucić do naczynia żaroodpornego tak, aby wyłożyć nim cały spód. Kolejną warstwę stanowią brokułowe różyczki. Następnie na obie warstwy wylewamy szklankę ketchupu. Wszystko posypujemy startym na grubych oczkach serem żółtym. Na koniec ziemniaczane puree dokładnie rozprowadzamy po naszej zapiekance (warstwa może być bardzo cienka, to nieistotne, ważne aby wszystko było w miarę przykryte). Wyłożone ziemniaczki smarujemy rozbełtanym jajkiem, aby podczas pieczenia nabrały ładnego złocistego koloru. Posiekaną pietruszkę rozsypać na wierzchu i wstawić do piekarnika na 20-25min na 180 stopni.

Przyznam, że gdy po raz pierwszy znalazłam ten przepis zdziwiło mnie nieco połączenie ziemniaków z serem żółtym, ale uwierzcie mi na słowo, że smakowo te dwa składniki ze sobą w ogóle nie kolidują. Co więcej, ser bardzo dobrze łączy nasze produkty dzięki czemu porcje łatwiej nakłada się na talerz.

Smacznego! :)

    Rogaliki drożdżowe

    Dziś przedstawię Wam przepis na rogaliki drożdżowe, z którego od czasu do czasu korzystam i za każdym razem jestem tak samo zadowolona z efektu końcowego :) Tym bardziej, że smak zależy od tego, jakiego farszu użyjemy. Ja akurat staram się nie dodawać cukru do ciasta, ale naprawdę wystarczy dodać odrobinę słodkiego dżemu lub konfitur, żeby rogalik rozpływał się w ustach :) Przyznam, że nie pamiętam skąd wzięłam przepis, ponieważ obecnie znajduje się on na luźnej kartce… ale dość już gadania, więcej działania:

    ROGALIKI DROŻDŻOWE

    Przepis na 16 rogalików

    Składniki:

    • 1,5 szklanki mąki pszennej (gdy wyda się zbyt rzadkie, można jeszcze dosypać)
    • 1 jajko
    • 1/4 rozpuszczonej kostki margaryny (w przepisie jest 1/3 ale jak dla mnie to zbyt wiele)
    • 25 g świeżych drożdży
    • 0,5 szklanki mleka
    • 1 łyżka cukru pudru (jeśli ktoś preferuje)
    • gęsty dżem lub czekolada (użyłam tego i tego, w obu przypadkach pycha!)

    Sposób przygotowania:

    Masło rozpuszczamy. Do letniego mleka wrzucamy pokruszone drożdże, dobrze mieszamy tak aby się rozpuściły, dodajemy szczyptę cukru pudru i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. W tym czasie do przesianej mąki dodajemy jajko, lecz odlewamy trochę białka, bo będzie nam później potrzebne do posmarowania rogalików. Dodajemy także rozpuszczone masło, cukier puder oraz wyrośnięte drożdże. Całość mieszamy i wyrabiamy tak długo, aż będzie samo odchodziło od rąk. Tutaj ostrzegam, że masa jest dość lejąca i najlepiej najpierw dobrze oprószyć dłonie mąką. Wyrobioną masę odstawiamy w ciepłe miejsce, w misce przykrytej ściereczką tak, aby podwoiła swą objętość (ja zazwyczaj zostawiam na jakieś 20-30 min i w tym czasie zmywam ubrudzone naczynia :P).

    Gdy ciasto już wyrośnie, uderzamy w nie pięścią, aby odgazowało. Masę dzielimy na dwie części i obie wałkujemy na okręgi o średnicy mniej więcej 20 cm. Każdy okrąg dzielimy na 8 trójkątów. U podstawy każdego z trójkątów nakładamy niewielką ilość nadzienia (nie rozsmarowywać!), zwijamy od podstawy do wierzchołka i formujemy kształt rogala. Rogale kładziemy na blachę wyłożoną pergaminem, robiąc przy tym odstępy, bo rogale jeszcze nam urosną. Ponadto nadmiar nadzienia zapewne wypłynie, ale tym nie należy się przejmować. Rogale smarować oddzielonym wcześniej białkiem. Jeśli jest go zbyt mało to możemy dolać nieco mleka. Rogale piec około 20-25 min w piekarniku nastawionym na 180 stopni.

     

    SMACZNEGO! :)

    Muffinki z rodzynami i posypką

    Miał być wpis, miało być coś słodkiego i oto proszę! Przepis co prawda po-świąteczny (dokładniej dzisiejszy) ale naprawdę obiecuję, że wcześniejsze uzupełnię jak tylko będę miała nieco więcej czasu. Tymczasem szybko z głowy zanim zapomnę ile czego dałam:

    MUFFINKI Z RODZYNAMI I POSYPKĄ
    (rodzyny dlatego, że kupiłam paczkę wyjątkowo dużych okazów :P)

    Przepis na 6-8 muffinek

    Składniki:

    • 1 szklanka mąki pszennej
    • 1/4 szklanki cukru (lub mniej, bo wyszły dość słodkie)
    • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
    • pół łyżeczki cukru waniliowego lub jakiś aromat (ja dałam arakowy, bo tylko taki miałam)
    • pół szklanki mleka
    • 1 jajko
    • 1/6 szklanki oleju (odmierzałam „na oko”, a tak serio to nie przesadzajmy z tym olejem ;))
    • kilkanaście sztuk dużych rodzynek
    • kolorowa posypka do dekoracji

    Sposób przygotowania:
    Jak to zwykle z muffinkami bywa, przepis bajecznie prosty. Wszystkie sypkie składniki (mąkę, proszek, cukier) wrzucamy po kolei do miski, następnie dorzucamy składniki płynne (mleko, jajko, olej). Na koniec dodałam garść rodzynek, które zostały mi po świętach. Na przyszłość jednak muszę pamiętać, żeby je nieco posiekać. Oczywiście, jeśli ktoś nie jest amatorem rodzynek to ich nie dodaje. Równie dobrze można je zastąpić np. kawałkami posiekanej drobno czekolady lub innymi dodatkami. Przygotowaną masę szybko mieszamy, najlepiej drewnianą łyżką i niezbyt dokładnie – grudki w babeczkach jak najbardziej wskazane :)  Gdy nasza masa się ujednolici, napełniamy papilotki/foremki do około 2/3 wysokości (nie przesadźmy, żeby nasze ciasto nie wypłynęło z foremki). Na wierzchu, żeby było bardziej kolorowo, muffinki jeszcze przed pieczeniem posypałam dekoracyjnymi cukierkami. Po roztopieniu utworzyły ciekawą mozaikę. Całość wkładamy do piekarnika nastawionego na 180 stopni (najlepiej termoobieg z grzaniem od góry i od dołu) na czas około 25 minut.

    SMACZNEGO! :)

    Zawalone terminy

    Wiem, wiem… zaniedbałam bloga. Dobrze, że na wstępie niczego nie obiecywałam w temacie regularności wpisów ;p Jednak sprawa ze świętami i innymi rzeczami była tak absorbująca, że po prostu nie dałam rady umieścić dobrze opisanej potrawy. Dodatkowo serwer, z którego korzystałam do tej pory, aby umieszczać zdjęcia mi się zepsuł, a wraz z nim przepadły wcześniejsze „fotki”. No nic, mam nauczkę na przyszłość aby nie usuwać z dysku zdjęć nawet tych potraw, które opublikowałam już w postach.  A wracając do obietnic… postaram się (jakie ładne stwierdzenie, ni to obietnica, ni zaprzeczenie) umieścić jeszcze dziś przepis albo z ostatniego obiadu albo z jakiejś słodkiej potrawy świątecznej. Hmm, może tym razem pójdę w słodkości, w końcu nie tak dawno mieliśmy święto czekolady ;) zatem, do przeczytania!

    Pudding ryżowy

    OK, przyznaję bez bicia, że było to moje drugie podejście. Wczorajsza próba się nie udała, z powodu złego odmierzenia składników. Mój błąd. Ale to jeszcze bardziej zmotywowało mnie do działania i dziś już wszystko poszło tak, jak miało pójść :) Efekt końcowy był przepyszny i na pewno przypadnie do gustu każdemu amatorowi potraw na bazie mleka. Zatem podaję przepis, do którego zainspirowała mnie Kruszyna 
    http://kruszynowe-kucharzenie.blogspot.com/search/label/Pudding

    PUDDING RYŻOWY

    Przepis na 3 małe lub 2 duże porcje

    Składniki:

    • 2 szklanki mleka
    • 50 g ryżu (może być zwykły, ja użyłam niemieckiego ryżu mlecznego – jeszcze lepszy!)
    • 2-3 czubate łyżeczki cukru (można więcej, ale dla mnie byłoby zbyt słodkie)
    • 1 łyżka proszku budyniu waniliowego
    • 1/5 szklanki mleka do wymieszania z budyniem
    • cynamon do dekoracji

    Sposób przygotowania:

    Mleko wlać do  małego garnka, dosypać cukier i zagotować. W międzyczasie ryż przesypać na sitko i opłukać pod zimną bieżącą wodą. Gdy mleko się zagotuje, dorzucić do niego ryż i gotować na małym ogniu, od czasu do czasu mieszając, aż ryż będzie miękki (około 30 min). Pod koniec czasu gotowania w osobnej szklance wymieszać proszek budyniowy z resztką mleka tak, aby nie pozostawić żadnej grudki. Gdy ryż będzie już miękki, dolać do niego przygotowany budyń i cały czas mieszać aż masa stanie się gęsta. Nie pozwolić, aby pudding się przypalił! Gotowy pudding przelać do salaterek, a z wierzchu posypać cynamonem. W oryginalnym kruszynowym przepisie było 38 g cukru, jednak dla mnie jest to o wiele za wiele, więc każdy sypie wedle uznania :)

    SMACZNEGO!

     

    Ps: byłam dziś w tzw. taniej książce i oczywiście nie omieszkałam zajrzeć do działu tematyki kulinarnej. Książek było wiele, a wśród nich wypatrzyłam takie dwa cudeńka:

    Przepraszam za jakość zdjęć, ale tylko takie udało mi się znaleźć na necie. Dodam, że mimo niewielkiego formatu książki, przepisy są podane w naprawdę przystępnej formie, nie są zbyt wymyślne, a do każdego dodano zdjęcie gotowej potrawy. I właśnie o to mi chodziło :)

    Pizza + sałatka pieczarkowa z resztek

    Jak widać za oknem – wiosna w pełni! I wcale nie należy się zrażać tym wczorajszym gradem, czy dzisiejszymi płatami śniegu lecącymi z zachmurzonego nieba. Wystarczy, że w kuchni będzie kolorowo i od razu humor lepszy. Na dziś zaplanowano pizzę, a pod wieczór już bardziej spontanicznie postanowiłam przygotować sałatkę, bo zostało mi kilka pieczarek, kukurydza, sos i inne składniki, które zbyt długo nie mogą leżeć. Aha, przepis na ciasto zwinęłam z tej strony 
    http://www.napizze.ciasta.info/najlepsze-ciasto-na-pizze-sos/
    i facet naprawdę ma rację – nie ma co wydziwiać, bo ciasto ma się robić szybko i z niewielkiej ilości składników. Wszelkie udziwnienia co prawda mogą wzbogacić smak, ale mi do szczęścia wystarczy gruby, puszysty spód i dobry sosik ;) no to zaczynamy:

    PIZZA

    Standardowe 6 kawałków wystarczające dla 3 osób

    Składniki na ciasto:

    • 3 szklanki mąki pszennej
    • 1 szklanka wody
    • pół paczki drożdży
    • 2-3 łyżki oleju lub oliwy (wzięłam oliwę)
    • pół płaskiej łyżeczki cukru i soli do smaku
    • 1 jajko do wysmarowania brzegów ciasta (niekoniecznie)

    Składniki na sos pomidorowy:

    • pół słoiczka koncentratu pomidorowego
    • 2 ząbki czosnku
    • pół płaskiej łyżeczki cukru i soli
    • płaska łyżeczka oregano i bazylii

    Składniki na sos czosnkowy:

    • 2 ząbki czosnku
    • pół małego jogurtu naturalnego
    • 1 łyżka majonezu
    • szczypta pieprzu białego (biały podobno sprawia, że czosnek staje się bardziej wyrazisty)

    Dodatki – wedle uznania :) ja dałam: mozzarellę, szynkę, paprykę, pieczarki, kukurydzę, oregano i bazylię.

    Przygotowanie ciasta: (proponuję wyrabiać w misce)

    Mąkę przesiać, dodać sól i cukier, oliwę i dorzucić rozdrobnione drożdże, wymieszać i dolać wodę. Całość ugniatać przez około 10 minut, aż ciasto przestanie się kleić. Przy wyrabianiu można od czasu do czasu podsypywać trochę mąki. Gdy ciasto będzie już wyrobione miskę odstawić w ciepłe miejsce, przykryć ją czystą ścierką i poczekać aż wyrośnie (dajcie mu 20-30 min). W tym czasie można się zająć przygotowywaniem sosów.

    Koncentrat pomidorowy wymieszać z cukrem, solą, ziołami i przeciśniętym czosnkiem. Tak przygotowanym sosem smarujemy ciasto przed układaniem na wierzchu dodatków. Z sosem czosnkowym podobnie nie ma większego problemu – do miseczki wlewamy jogurt, majonez, przeciskamy czosnek, dosypujemy pieprz i mieszamy.

    Gdy ciasto nam już wyrośnie, przekładamy je na blachę (ja wykładam ją pergaminem) i rozciągamy tak, aby zagospodarować całą dostępną przestrzeń. Nie przejmujmy się zbyt cienkim spodem, bo ciasto nam jeszcze pójdzie w górę. Ciasto smarujemy sosem, następnie sypiemy mozzarellę (prawie całą) i dorzucamy całą resztę składników. Z wierzchu posypujemy resztką mozzarelli i ziołami. Brzegi pizzy możemy posmarować rozbełtanym jajkiem, aby ciasto po wypieczeniu miało ładny złocisty kolor. Pizzę wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 230 stopni na około 15 minut. U mnie efekt końcowy wyglądał tak:

     

    SAŁATKA PIECZARKOWA

    Składniki:

    • pieczarki
    • jajka
    • sos czosnkowy (resztka z powyższego przepisu na pizzę)
    • szczypiorek drobny
    • rzodkiewki
    • kukurydza z puszki
    • przyprawy wedle uznania

    Przygotowanie:

    Nie podałam dokładnej ilości, bo tak jak mówię – u mnie była to sałatka z resztek, jakie zostały po śniadaniu i z pizzy. Pieczarki obgotowujemy przez parę minut, żeby zmiękły. Jajka również gotujemy na twardo. Po ostudzeniu składników, kroimy je w kostkę i wrzucamy do miski. Następnie kroimy drobno rzodkiewki, szczypiorek, wrzucamy kukurydzę. Na koniec wlewamy sos i możemy dorzucić jeszcze jakieś przyprawy. Wszystko dokładnie z sobą mieszamy i wstawiamy do lodówki, aby się przegryzło.

    Sałatkę zrobiłam godzinę temu z myślą o jutrzejszym śniadaniu ale widzę, że już zaczyna jej ubywać, więc chyba się udała ;)

    SMACZNEGO!